voytech.travel.pl - zwiedzanie, wycieczki piesze, rowerowe, trekkingi górskie, "turystyka maratońska"



1. Relacja z biegu

Ostatnie kilkaset metrów do mety prowadziło wzdłuż morza (zdjęcie organizatora)
Smugi charakterystyczny dla zdjęć w ruchu (zdjęcie organizatora)
Niektórzy biegli w spodenkach a inni w długich spodnaich co było bez różnicy bo wszyscy byliśmy przemoczeni do suchej nitki (zdjęcie organizatora)
"Wygraną masz na talerzu" - to jedno z haseł zachęcających do pokonania własnych słabości (zdjęcie organizatora)
Kibice dopisali za co my biegacze jesteśmy im bardzo wdzięczni. Nic tak nie motywuje szczególnie, jak głosy wsparcia, gdy jest po zmroku, pada deszcz, grad, wieje silny wiatr i temperatura wynosi około 4 stopni (zdjęcie organizatora)
Biuro zawodów mieściło się na końcu Skweru Kościuszki kilkaset metrów od morza
Podest z logami sponsorów biegu - to szansa, aby sobie zrobić pierwsze zdjęcie wraz z numerem startowym albo/oraz z rodziną
Kilka godzin przed startem. Nic nie zapowiadało pogorszenia pogody choć już ciemne chmury zawisły nad gdyńskim niebem
Wiatr wzmagał się falami, ale były momenty, że prawie się go nie czuło
Kiedy odebrałem pakiet startowy podszedłem do falochronu, morze stawało się coraz bardziej niespokojne
Namiot w części centralnej - to tutaj mieściło się biuro zawodów (po prawej widać żaglowiec "Dar Pomorza" a z tyłu kompleks Sea Towers)
Postać bosmana przed jednym z namiotów - puntów gastronomicznych, gdzie serwowano posiłek z gdyńską rybką
ORP Błyskawica - niszczyciel, który na pewno zwiedzę, ale już po biegu
Na Skwerze Kościuszki jeszcze nie widać biegaczy, za to organizator przygotował potężną baterię prznośnych toalet (Toi Toi), która stoi rozciągnieta po obu stronach
Powoli zaczyna się ściemniać, już widać rozgrzewających się biegaczy i ja wkrótce do nich dołączyłem
Miałem ze sobą "czołówkę", ale nie korzystałem z niej, pomagała za to utrzymać komin na miejscu, bo gdyby nie pasek od niej pewnie ten ciągle by się zsuwał
Finiszowaliśmy na plaży - ale nie w piasku, bo za metą był podest a na nim mial miejsce najprzyjemniejszy moment czyli wręczenie medalu
I kolejne trofeum do kolekcji - muszę przyznać, że medal z półmaratonu w Gdyni należy do moich najładniejszych
I wracamy jeszcze do momentu sprzed kilku godzin. Widać biegaczy z pakietem startowym a niebo wtedy nawet nie myślało się chmurzyć :)
Maskotka biegowa :)
I ponownie powrót do przeszłości - myślałem, że jesli nie dobiegnę do mety to przynajmniej będzie dowód, że przyjechałem do Gdyni i odebrałem numer startowy
Na szczęście udało się ukończyć bezpiecznie bieg (na zdjęciu tego nie widać, ale jedyna rzecz sucha, którą mam to dokumenty i banknoty zamknięte w foliowym woreczku)








Zamknij stronę